czwartek, 30 sierpnia 2012

Suchy szampon i jego dużo tańsza alternatywa

Wybierając się na wakacje nie zawsze mamy dostęp do prysznica. Odświeżenie się na stacji benzynowej nie jest problemem, ale umycie głowy w tłumie ludzi z autokaru jest już nie lada wyczynem. Ja niestety należę do ludzi, którzy muszą myć głowę codziennie, dlatego już parę lat temu tak bardzo pokochałam suche szampony. Nie odstraszała mnie nawet ich cena (kiedyś 30-50zł, teraz znajdziemy już 13-15zł, a w promocji nawet taniej). Uważałam, że wynalazcy należy się nagroda do momentu aż znalazłam dużo tańszą alternatywę suchego szamponu - TALK. Rozprowadza się go trochę mniej wygodniej niż w szampon w sprayu, ale za to jedno opakowanie starcza na o wiele dłużej i kosztuje dużo mniej (ok 6zł).


Podobnie jak jego droższa wersja matuje włosy, unosi końce dodając objętości. Ma też podobny minus - u ciemnowłosych kobiet trzeba mocno uważać by wszystko strzepać, bo włosy będą wyglądały na lekko przykurzone. Można kupić suche szampony (te droższe), które są koloryzowane np. na kolor skóry, tańsze podobnie do pudru są białe.
Warto posiadać wśród swoich kosmetyków chociaż talk, bo niejeden raz może uratować naszą fryzurę;)


Brunetka

niedziela, 19 sierpnia 2012

Czarna woda do picia - nowość nawet dla Brunetki;)

Brunetka - osoba ciągle czegoś szukająca, nawet jeśli jeszcze nie wie czego szuka, to na pewno uda się jej coś nowego i ciekawego znaleźć ;) Coś, co jest właśnie trendy na świecie, a w Polsce słyszała o tym zaledwie garstka dociekliwych osób i wśród nich właśnie Brunetka ;)  To od niej dowiaduję się o nowościach:
  • pękający lakier do paznokci - kiedy pytałyśmy o niego w drogeriach panie sprzedawczynie patrzyły na nas dziwnie, dopiero po pewnym czasie pojawił się w Douglasie i dopiero długo później w innych drogeriach, 
  • matujący lakier do paznokci - zapytałam Brunetkę czy slyszała o nim - oczywiście już go miała;),
  • nowe sposoby zdobienia paznokci - malowanie lakierem na wodzie, gąbeczką, ozdabianie "bulionem" - obejrzałyśmy na Youtube filmik po angielsku i Brunetka wyruszyła na poszukiwania bulionu w toruńskich drogeriach - o dziwo, znalazła go w sklepie "wszystko za 5 zł" :)
  • suchy szampon do włosów- za pierwsze płaciła prawie 50zł,
  • szampon w kostce - zamawiała u znajomych z Anglii lub Niemiec już kilka lat temu,
  • krem BB - chciała zamówić przez internet, ale pojawiły się wtedy polskie zamienniki i póki co postanowiła je przetestować,
  • kiss, glossy i inne boxy;),
  • szybkoschnący ręcznik...
Ale tym razem to mi udało się ją zaskoczyć!:) Na popularnym portalu Wizaz.pl znalazłam artykuł o czarnej wodzie do picia blk.- robi wrażenie:) Woda nie zawiera sztucznych barwników, swój kolor zawdzięcza naturalnym minerałom i ma neutralny smak.




Można zamówić zestaw takiej wody na stronie Amazon.com. Może nawet skusiłybyśmy się na jej zakup w celach poznawczych, ale to aż 24 butelki i koszty też niemałe - 55$ + przesyłka... Na razie wystarczy nam świadomość, że już wiemy o takiej nowości, ale kiedyś - kto wie? ;)

Też lubicie wyszukiwać nowości jak Brunetka? A może ostatnio czytaliście/słyszeliście o jakiejś ciekawej nowince?
Blondynka

wtorek, 14 sierpnia 2012

Wiejski obiad za niecałe 2 zł:)

Parę dni temu razem z Blondynką z rozrzewnieniem wspominałyśmy lato w czasach, gdy spędzałyśmy je z rodziną. Wakacje nad jeziorem w zimny mazurski wieczór wraz z przyjaciółmi-komarami - zawsze będą mi się kojarzyły z dzieciństwem. 
W trakcie takich wspominek Blondynka napomknęła o swoim ulubionym daniu z dzieciństwa - marchewce z ziemniaczkami. W jej rodzinnym domu były podawane ze skwarkami i szklanką mleka. Jednak ona najbardziej lubi je same. Byłam bardzo zdziwiona przepisem i myślałam, że jest to tylko dodatek do obiadu. Jednak po spróbowaniu wiem, że byłoby mi przykro gdyby cokolwiek innego przyćmiło smak tej mieszanki. Jest pyszna jako samodzielne danie- mimo moje wcześniejszego oporu:)

Składniki:

Pół na pół marchewka z ziemniakami (można dodać fasolę).

Wersja dla singla z dokładką (jak na zdjęciach):
  • 3 ziemniaki
  • 3 marchewki (na zdjęciu są dwie ale dodałam potem jeszcze jedną)

Wykonanie:

Rozgotowujemy marchewkę z ziemniakami (nie musimy tak drobno kroić jak na zdjęciu, ale ja byłam strasznie głodna i chciałam by szybciej się ugotowały). Ucieramy warzywa, solimy i gotowe.
Możemy opcjonalnie dodać trochę mleka, jogurtu lub maślanki, albo nawet zdecydować się na odobinę szaleństwa i dodać skwareczki.... Ale dla mnie najlepsze jest samo:)





Smacznego!!!:)

Brunetka

PS. Jeżeli chcemy podać to dziecku, nie solimy w trakcie gotowania, dopiero po odłożeniu porcji dla malucha.


czwartek, 9 sierpnia 2012

Promocja - czy napewno musimy z niej skorzystać????

Pisałam kiedyś jak sklepy nas robią w "bambuko" (promocja czy pułapka?), o tym jak sklepy próbują nas wmanewrować w promocję, której nie ma. Wiemy co mamy sprawdzać, aby nie dać się "wyrolować".

Nawet jeśli z ofertą jest wszystko w porządku, promocja jest korzystna, a sklep nie próbuje nas wrobić, zastanówmy się i tak dwa razy czy na pewno powinniśmy z niej skorzystać, bo przecież kupowanie dla samej promocji mija się z celem... Bardzo może pomóc odpowiedzenie sobie na kilka pytań, które ułożyłyśmy z Blondynką :
  • Może posiadam już taką rzecz albo podobną?
  • Czy potrzebuję następnej? 
  • Może to będzie już mój "101-szy" lakier do paznokci?
  • Czy termin ważności danej rzeczy wystarczy żeby ją zużyć?
  • Czy potrzebuję danej rzeczy mimo, że jej nie posiadam?(Skoro do tej pory radzę sobie bez tego, może nie jest to dla mnie niezbędne?)
  • Może chcemy ją kupić bo urocza Pani nas namawia? (wiem z doświadczenia jak działa to na panów:) 
  • A może kusi nas tylko cena a nie potrzeba posiadania? (Może kusi nas obniżka z 13 zł na 6 zł za kawę, której nie pijemy?)
  • Może taka okazja może więcej się nie pojawi?  (To tylko złudzenie - na pewno będzie jeszcze nie raz;) 

To są nasze pytania, które ratują nas przed niepotrzebnym zakupem. A jakie są Wasze?

Brunetka

poniedziałek, 23 lipca 2012

TANIE GOTOWANIE - do tego zdrowe i szybkie;)

Bez zbędnego wstępu przedstawię Wam szybki i sycący obiadek. W wersji dla singla: zupa-krem z kalafiora. Przepis zaczerpnęłam z książki M. Bardadyna. Ja ugotowałam porcję dla 2 osób.

Proporcja dla singla (nawet z dokładką):
  • 1/4 kalafiora
  • 1/2 marchewki
  • pietruszka, sól, pieprz  
  • 1-2 grzanki lub bułka lub chleb itp.


Polecam rozłożenie zrobienia kremu na dwa etapy, oddzielone min 10 min - nie jest wskazane blendowanie wrzątku (zbyt łatwo się wtedy poparzyć). Ja czasem pierwszy etap robię rano, drugi po powrocie z uczelni. 

 Brunetka
  1. Wstawiamy wodę, kroimy warzywa i wrzucamy do garnka, dodajemy przyprawy. Rozgotowujemy  warzywa -trwa to 10-15 min. 
  2. Po delikatnym przestygnięciu blendujemy. Przed podaniem dodajemy grzanki (można przygotować je na suchej patelni albo w tosterze), posypujemy pokrojoną natką pietruszki.
SMACZNEGO! 



  

Koszt całych zakupów powinien zmieścić się w granicach 4-6zł, a singlowi zostanie jeszcze nawet 3/4 kalafiora, dużo pietruszki lub niemal cały chleb tostowy.

Gotowała i podyktowała przepis Brunetka, Blondynka 
to dla Wasz zapisała i zajadała się ze smakiem zupą :)

czwartek, 19 lipca 2012

Promocja czy pułapka?

Przez pewien czas w swoim studenckim życiu pracowałam  jako hostessa oraz merchandiser. Dzięki temu dowiedziałam się jak wygląda świat marketowych promocji.

  • Dużo firm parę dni przed planowaną podwyżką mocno zawyża ceny, by potem nazwać to przeceną lub obniżką, a tak  na prawdę zmiana ceny jest symboliczna lub nie ma jej wcale.
  •  Zdarza się, że "bezpłatne" dodatki nie są bezpłatne, gdyż cena towaru bez "gratisu" jest tańsza.   

  • Duża, reklamowana jako "ekonomiczna", paczka nie musi być wcale tańsza od dwóch małych w sumie zawierających tyle samo produktu. 


  • Wyspy na środku alejki lub w widocznych miejscach nie muszą zawierać produktów przyjaznych dla naszego portfela. Sprawdźmy co się dzieje z tym produktem w miejscu w którym stoją podobne do niego. Możliwe, że ten sam produkt w innym opakowaniu będzie dla nas korzystniejszy.
  • Zdarza się, że na jeden paragon możemy wziąć tylko jedną promocyjną rzecz, za drugą już zapłacimy normalnie. (Rozwiązaniem jest rozdzielenie zakupów na dwa paragony)
  • Zdarza się, że jest już rozłożony towar z napisem promocja, a zaczyna się ona dopiero od następnego dnia. Dziś zapłacimy za nią dużo więcej.


ZAWSZE SPRAWDZAJMY CENĘ ZA KG PRODUKTU!!!!

ZAWSZE SPRAWDZAJMY PARAGON!!!!
 

Oczywiście część promocji  jest fajna, można upolować coś w bardzo atrakcyjnej cenie, dostać drugi produkt lub bardzo fajny gratis. Ale myślę, że każdy z nas powinien sobie zdawać sprawę z pułapek, które wystawiają na nas sklepy.


Brunetka

poniedziałek, 9 lipca 2012

Karta płatnicza czy gotówka?


Chyba po ostatnich rozmyślaniach o moich zakupach w biegu, zaczęłam zwracać uwagę na inne błędy, które zdarza mi się popełniać...Nie miałam dzisiaj przy sobie gotówki, za zakupy chciałam zapłacić kartą i nawet pamiętałam, że w tym sklepie jest płatność od jakiejś kwoty, ale byłam pewna, że od 5 zł... Przy kasie okazało się, że mój rachunek to 8,86 zł, a płatność jest od 10 zł :( Rozejrzałam się wokół-niestety nie przyszło mi nic do głowy czego jeszcze mogę potrzebować, a zapomniałam wrzucić do koszyka. Za ekspedientką były tylko półki z pieczywem, ale już kupiłam jeden chleb, obok - półki z alkoholem, ale takiego zakupu na pewno nie planowałam i nagle mój wzrok padł na ciasteczka z marmoladą - bardzo je lubię... Poprosiłam o 20 dag... Teraz już mogłam zapłacić kartą, miałam pyszne ciasteczka, a mój rachunek powiększył się do 11,38 zł...



Podobne sytuacje kilka razy w miesiącu (np. 6 x 2,50zł = 15zł) i z portfela uciekają nam całkiem wysokie kwoty: 15 zł x 12m-cy=180 zł. Za taką sumę można kupić coś naprawdę ciekawego, a nie jakieś ciastka wymyślone na szybko byle zapłacić kartą...

Im bardziej się nad tym zastanawiam, tym bardziej widzę o ile bardziej jesteśmy rozrzutni kiedy płacimy kartą. Gdybyśmy musieli dać z portfela te 2,50, na pewno zwrócilibyśmy na to uwagę, ale dajemy kartę, wciskamy pin, wychodzimy ze sklepu... Mówi się, że karty płatnicze to plastikowe pieniądze, ale tu nie ma znaczenia czy płacimy rachunek za 10, 60 czy 200 zł - zawsze wygląda to tak samo. Nawet nie zawsze dostrzegamy, że wydajemy wtedy pieniądze - po prostu podajemy pani plastikowy prostokącik... Może tylko czasem, gdy zajrzymy na nasze konto, zastanawiamy się gdzie "zgubiliśmy" jakąś kwotę... 

Może nie warto być tak nowoczesnym i lepiej nosić przy sobie gotówkę? Zastanawialiście się kiedyś co bardziej Wam się opłaca - płatność kartą czy gotówką? Kartą na pewno jest wygodniej...;)

Blondynka